93 minuty dramaturgii i gol z 40 metrów w ostatnich sekundach. TOR jedną nogą w 4. lidze!

© Tomasz Chabior / opowiecie.info

Najpierw niesamowite napięcie, twarda gra i szaleńcza pogoń za przeciwnikiem. Od 72. minuty wynik 2:2. W końcówce nerwy, szybka kontra TOR-u, strzał z 40 metrów na pustą bramkę i… eksplozja radości, krzyk szczęścia zawodników, działaczy oraz dobrzeńskich kibiców. Kilka sekund później końcowy gwizdek. TOR Dobrzeń Wielki po dramatycznym meczu pokonał na wyjeździe Hetmana Byczyna 3:2. Jeżeli wygra sobotnie spotkanie przeciwko Śląskowi Łubniany, awansuje do 4. ligi.

Emocje i piłkarski poligon od samego początku

Gdy w 2. minucie Szymon Kostrzewa dał prowadzenie Hetmanowi, dobrzeniacy wiedzieli, że znajdują się w sercu piłkarskiego piekła. Obie drużyny mogły jednym spotkaniem, zaledwie jednym potknięciem zupełnie przekreślić cały sezon walki o awans. Przegrana oznaczała wypadnięcie z gry. Remis ratował tylko TOR. Równolegle w Chróścicach o 4. ligę grała także Victoria, której zwycięstwo było pewne.

Zderzenie lidera z twardym futbolem Byczyny

Piłkarze Hetmana „nie odstawiali nogi“. Walczyli pewnie, interweniowali bezpardonowo i stanowili mur – jak się wydawało – nie do sforsowania. Postawiony pod ścianą TOR nie był tym samym zespołem, który oglądaliśmy od początku sezonu.

Byczynianie zadawali kolejne ciosy – wynik na 2:0 mógł zmienić Szymon Kostrzewa, ale pierwszy przy piłce był Grygier. Później zza „szesnastki”, również w ręce dobrzeńskiego bramkarza, uderzał Gawędzki. Kolejne okazje zmarnowali Semeres i strzelający z przewrotki Sebastian Kostrzewa.

Bramka na 1:1 – konieczność na wagę awansu

Dla przegrywających piłkarzy z Dobrzenia Wielkiego liczyło się tylko wyrównanie bez narażenia się na kolejną stratę. W 9. minucie po dośrodkowaniu Romanowskiego z 7 metrów spudłował Benedyk. Po chwili nieskuteczny w polu karnym okazał się blokowany przez Sebastiana Kostrzewę Luptak. W 13. minucie przed szansą z rzutu wolnego stanął Szepeta, trafił jednak w mur. Czternaście minut później zza „szesnastki” spudłował także Benedyk.

Dopiero w 40. minucie wyrównanie TOR-owi dał Rupental, który odnalazł się w panującym pod bramką zamieszaniu i zupełnie niespodziewanie posłał piłkę do bramki. Wśród dobrzeńskich piłkarzy i towarzyszących im działaczy oraz kibiców zapanowała ulga. Nie trwała jednak długo.

Cztery minuty później bramkę do szatni dobrzeniakom wpakował Sebastian Kostrzewa, który po rzucie rożnym wyskoczył najwyżej i przelobował interweniującego kilka metrów od bramki Grygiera.

Szaleńcza pogoń TOR-u w drugiej połowie

Po przerwie TOR pokazał lepsze oblicze niż w pierwszej odsłonie. Już w 46. minucie meczu rozpoczął dynamiczny pościg za wynikiem. Kilka minut później na bramkę uderzali Benedyk i Luptak. Po nich próbował też Rupental, ale nie zdążył dobiec do piłki. W 60. minucie zza pola karnego prosto do koszyczka strzegącego bramki Byczyny Chałubca strzelił Benedyk.

W międzyczasie swoje okazje miał Hetman. Najpierw okazję z rzutu wolnego miał Luberda, który przestrzelił, a później nieskuteczny strzał głową oddał Grzegorz Kostrzewa.

Skuteczność w drugiej połowie była jednak po stronie TOR-u. W 72. minucie piłkę na 8. metrze dostał Rupental, który bez zastanowienia uderzył prosto na bramkę. Po chwili dobrzeniacy cieszyli się z remisu.

Wariacka końcówka i ostatnie sekundy jak z filmu

Było 2:2. Hetman grał o zwycięstwo, TOR-owi wystarczał remis, a porażka skreślała oba zespoły. Ostatnie minuty należały wyłącznie do podopiecznych Dawida Nowackiego. Strzałem zza „szesnastki” Grygiera do interwencji zmusił Szymon Kostrzewa. Później trzy rzuty wolne egzekwował Luberda. Podczas trzeciego swoich kolegów wsparł również bramkarz.

Dobrzeniacy ze wszystkich trzech wyszli obronną ręką, a po ostatnim wyprowadzili błyskawiczny kontratak. Piłkę w środku pola otrzymał Szepeta, podał na lewą stronę do Henkego, a ten – wykorzystując nieobecność wracającego do bramki Chałubca – oddał strzał z 40 metrów. Po chwili piłka znalazła się w siatce, a Jarosław Przybył zakończył spotkanie.

Źródło: opowiecie.info